Strona główna Prawda jest w nas- rozmowa z Izabelą Bielicką

Prawda jest w nas- rozmowa z Izabelą Bielicką

Izabela
 
 
Prawda jest w nas,
 trzeba umieć ją tylko umiejętnie wydobyć
  Rozmowa z Izabelą Bielicką,
coachownicą, poszukującą prawdy o sobie i o świecie
 

Monika Misiak: Współcześnie wiele mówi się o coachingu, zarówno złego, jak i dobrego. Jaka jest idea coachingu?

Izabela Bielicka: Coaching, to proces. Proces prowadzący do transformacji poprzez odważne stawanie w prawdzie ze sobą. Ciągle zapisuję sobie krótkie definicje, które przemówiły do mnie na przestrzeni czasu: “to treninig rozwoju osobistego”, “to prowadzenie osoby ku zmianie, na lepsze”, „to sztuka pomagania innym bez mówienia im co mają robić”, „to sięganie dalej, po więcej”. Dla mnie coaching wiąże się z pewną postawą: sposobem patrzenia na świat, stylem bycia w relacji i … filozofią.

M.M.: Dla kogo jest coaching?

I.B.:Znam tylko dane dotyczące głównych obszarów specjalizacji coachów w Polsce i na świecie opracowane dla ICF (Internacional Coach Federation) umieszczone  w tabeli ze strony: http://www.wynagrodzenia.pl/artykul.php/wpis.2614
(Z danych wynika, że w naszym kraju najwięcej coachów wspiera wizję życia i jego poprawę. Prawdopodobnie na to właśnie mamy popyt – przyp. red.).

I.B.: Najbliższy mi jest life coaching. Uważam że zamiast uczyć się strategii zarządzania czasem warto skierować energię na zarządzanie sobą. Wierzę, że każdy nosi w sobie ogromny potencjał, ma moc wpływu na swoje życie – wystarczy tylko zdobyć lub utrwalić pewne umiejętności aby móc najlepiej to wykorzystać.

M.M.:Jak wygląda sesja coachingowa?

I.B.: Zanim odbędzie się pierwsza sesja coachingowa, coach umawia się z potencjalnym klientem na tzw. sesję zerową. To spotkanie daje możliwość podjęcia świadomej decyzji o podjęciu współpracy lub też rezygnacji z takiego zamierzenia. Jeśli klient i coach podejmą decyzję o podpisaniu konktraktu, dotyczy on przeważnie realizacji cyklu sesji (6-8), który można również określić w czasie. “Typowa sesja” zapewne nie istnieje, ale są pewne standardy które dotyczą zasad: poufności, otwartości, uczciwości, zaangażowania i informacji zwrotnej.
Jeśli chodzi o sam proces, to tak naprawdę największa praca, nowe doświadczenia i zmiany dokonują się pomiędzy sesjami. Sesje są inspiracją, wyznaczeniem kierunku, poszukiwaniem wskazówek na drogę, momentem (czasem) na podsumowanie tego, co się wydarzyło. Podczas sesji, wyznaczając kolejne cele, klient ma możliwość spojrzenia na sytuację z większego dystansu – poszerzając perspektywę, ale również zawęża potok myśli aż do zaplanowania konkretnych kroków prowadzących do realizacji najistotniejszych oczekiwań, które były dotychczas w fazie planowania.

M.M.: Dlaczego coach ma klientów? Jakie są przyczyny decyzji o wizycie u coacha?
I.B.: Ludzie tak naprawdę nie chcą coachingu – ludzie chcą efektów coachingu. Efektów związanych z transformacją, trwałymi zmianami na jakie klient wreszcie ma szansę. Do coacha przychodzą ludzie zdeterminowani. Najefektywniejszy klient, to taki, którego coś “uwiera” w takim stopniu że ma dosyć i wreszcie potrzebuje tylko znaleźć odpowiedzi na pytania, które nie pozwoliły mu do tej pory skutecznie działać. Najpiękniejsze jest to, że klient już zna odpowiedzi, tylko dopiero w procesie coachingowym ma okazję się o tym przekonać. A kiedy ma już odpowiedzi to wystarczy jedynie zacząć działać a wszystko zaczyna się zmieniać…

M.M.: Brzmi jak spełnienie marzeń. Czy jest adekwatny polski odpowiednik słowa „coach”?

I.B.: Gdyby takie słowo istniało, zapewne od dawna byłoby już w użyciu. Często coacha nazywa się “trenerem…” i dopóki jest kontynuacja “… rozwoju osobistego”, można się z tym zgodzić. Lubię mówić o sobie coachownica, ponieważ często ma się wrażenie, że proces coachingowy to pewnego rodzaju swoista magia. Nie chciałabym żeby mnie źle zrozumiano, ale świadomie ryzykuję to stwierdzenie, ponieważ dzięki coachingowi klient daje sobie szanse, aby zmiany pojawiały się w nim jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i utrwalały się w widoczny sposób.

M.M.: Jakie miejsce zajmuje coaching w świadomości społecznej? Z jakim nastawieniem do tego zagadnienia spotyka się Pani w swojej pracy?

I.B.: Do tej pory spotykałam dwie różne reakcje na propozycje coachingu: ciekawość z pozytywnym nastawieniem i negację, związaną najczęściej z brakiem dokładnych informacji.
Wiąże się to najprawdopodobniej z niewielką wiedzą o coachingu. Mam wrażenie że wszystko zaczyna się od źródła z jakiego ludzie czerpią wiedzę. Najważniejszy jest ten “pierwszy” raz, kiedy ktoś usłyszy cokolwiek o coachingu. Ludzie mają tendencję do wyrabiania sobie zdania o czymś na podstawie czyjegoś zdania. Zatem, jeśli ktoś po raz pierwszy usłyszał lub przeczytał: “to bardzo skuteczna forma pracy nad sobą, sposób na realne spełnienie marzeń” itp. – zaciekawi się, może nawet będzie chciał spróbować; ale jeśli ktoś słyszy: “eee, ja tam nie wiem ale słyszałem że to manipulacja…” – to zwykle może nie mieć ochoty tego sprawdzać.

W Polsce nadal jeszcze zbyt mało wiemy o tej prawdziwej idei coachingu. Ale osobiście pielęgnuję przekonanie o tym, że kto ma się dowiedzieć – dowie się i skorzysta.

M.M.: Z Pani strony internetowej (www.izabelabielicka.pl) dowiadujemy się, że pomaga Pani „stanąć na nogi” po rozwodzie. Jaka jest rola coacha w tym obszarze?

I.B.: Rolą coacha w tym obszarze jest pomoc w uzyskaniu świeżego poczucia wpływu na własne życie, wyciągnięcia lekcji z traumatycznego doświadczenia i zaplanowania sobie nowej, lepszej jakości życia po rozstaniu. Najczęściej wiąże się to z odzyskaniem lub zbudowaniem poczucia własnej wartości i akceptacji: siebie, wydarzeń, stanowiska innych, a także z drogą do realizacji lepszej wersji siebie.

M.M.: Jakie są cele coacha, który wspiera osoby po rozwodzie?

I.B.: Cele coacha są zawsze takie same: wspieranie klienta w jego drodze do realizacji celów.
W tym wypadku, cele konkretnego klienta mogą się różnić od celów innych klientów.
Moje sesje adresuje najczęściej do kobiet bezdzietnych, dla których związek partnerski stał się relacją najistotniejszą. Takie kobiety czują, że ich świat runął razem z rozpadem związku. Straciły z oczu: sens istnienia, kierunek w życiu, nie mają nawet wizji zmian, bo nie wiedzą jak te zmiany mogłyby wyglądać. Sesje coachingowe uzupełniają wówczas terapię psychologiczną, lub następują bezpośrednio po niej. Moimi klientkami są także matki, które w sytuacji rozwodu zmuszone są „przeprogramować” swoją codzienność: znaleźć źródło dochodów, bądź ograniczyć czas pracy w związku z opieką nad dziećmi, znaleźć odpowiedzi jak poradzić sobie z „pustymi” weekendami, kiedy dzieci przebywają u ojców. Praca na sesjach dotyczy też utraconego zaufania – tak do partnera jak i do samej siebie.

M.M.:Jakie osoby znajdą u Pani wsparcie?

I. B.: Otwieram ramiona do wszystkich, którzy określani są dziś mianem SINGLA/Singielki, ale nie zamykam ich dla kogokolwiek zainteresowanego dotarciem do prawdy o sobie, z chęcią rozwiązywania swoich problemów. Wierzę, że znajdą mnie Ci, którzy najbardziej mnie potrzebują i będę miała możliwość towarzyszenia im w ich drodze do efektywniejszego czerpania z siebie i świata.

Monika Misiak

Historie Mam…Historię mam

  • kasia-ogorek4 Kasia Ogórek i jej DIY

      Kasia Ogórek – autorka największego i najpopularniejszego bloga DIY w Polsce twojediy.pl. Nazywana Królową DIY i Vine. Tworzy niesztampowego […]

  • Basia Bielanik 171 q (1) Basia Bielanik – Mama Mocy!

    Basia Bielanik – z wykształcenia nauczyciel języków romańskich, z zamiłowania mama, z metryki 37 letnia kobieta, stan cywilny mężatka. Zafascynowana […]

  • dariateus W Toruniu łączy pasję z pracą- poznajcie Darię Teus!

    Daria Teus- stworzyła Pracownię Artystyczną Uszyjmisie w Toruniu, połączyła pasję z pracą, macierzyństwo z własną działalnością. Poznajcie jej drogą do […]

Ostatnie ogłoszenia

Ostatnie artykuły

Reklama

Partnerzy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij